Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.
12-14 maja 2023 · jedna podróż, dwa najwyższe punkty
Mołdawia i Ukraina - od zielonych wzgórz po śnieg na Howerli
Podczas jednego majowego weekendu połączyliśmy dwa bardzo różne cele Korony Europy. Najpierw odwiedziliśmy najwyższy punkt Mołdawii, Dealul Bălăneşti. Następnego dnia szliśmy już po śniegu na Howerlę. Było dużo drogi, mało snu i dwa zupełnie inne krajobrazy.
13 maja: Dealul Bălăneşti
Mołdawska część podróży upłynęła wśród zieleni, niewielkich miejscowości i łagodnych wzgórz. Poranek przywitał nas kolorowym niebem, później był czas na wspólny posiłek, a po południu dotarliśmy na Dealul Bălăneşti. Przy szczytowych oznaczeniach próbowaliśmy poprawnie wypowiedzieć jego nazwę - z różnym skutkiem i ku rozbawieniu całej ekipy.
Nie był to cel wymagający wielogodzinnej wspinaczki. Ważniejsze były sama podróż i dotarcie do miejsca, którego raczej nie odwiedziłbym przypadkiem. Przy drewnianych drogowskazach i krzyżu zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. Wokół rozciągały się spokojne, zielone tereny, tak inne od wysokogórskich widoków, z którymi zwykle kojarzy się zdobywanie szczytów.






14 maja: nocne podejście na Howerlę
Na ukraiński etap ruszyliśmy jeszcze po ciemku. Około czwartej rano maszerowaliśmy już drogą w stronę szlaku. Nie mogliśmy podjechać samochodem tak wysoko, jak chcieliśmy, więc doszedł nam dodatkowy odcinek pieszo. Za nami była długa podróż, a przed nami podejście i powrót do domu jeszcze tego samego dnia.
Wybraliśmy niebieski szlak. Przypadkiem pasował nawet do ubrań i plecaków części naszej ekipy, co od razu wykorzystaliśmy jako kolejny powód do żartów. Liczyliśmy na wschód słońca, ale w miarę marszu było jasne, że zastanie nas jeszcze po drodze.
I właśnie ta droga okazała się jednym z najpiękniejszych fragmentów wyjazdu. Ponad lasem odsłoniły się kolejne grzbiety, niebo nabierało różowych i pomarańczowych kolorów, a wyżej leżał śnieg. Wschód oglądaliśmy podczas podejścia, z szerokim widokiem na karpackie pasma. Nie trzeba było stać dokładnie na wierzchołku, żeby dostać ten widok.





Poranek na najwyższym szczycie Ukrainy
Przed siódmą byliśmy na ośnieżonym wierzchołku Howerli. Przy krzyżu i niebiesko-żółtych oznaczeniach zatrzymaliśmy się na zdjęcia. Słońce świeciło już nad horyzontem, cienie na śniegu były długie, a dookoła układały się warstwy coraz dalszych gór.
Po ciemnym początku dnia i nocnym dojściu mogliśmy wreszcie zobaczyć całe otoczenie. Była radość, wspólne fotografie i chwila na nacieszenie się szczytem. Zejście prowadziło nas z powrotem ze śniegu do zieleni i lasu. Później pozostały posiłek oraz dalsza droga do Polski.





W dwa dni przeszliśmy od spokojnego mołdawskiego wzgórza do śnieżnego poranka wysoko w Karpatach. W pamięci zostały oba miejsca, ale także cała podróż między nimi i ekipa, dzięki której nawet brak snu nie odbierał humoru.
Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.