Aconcagua - czternaście dni w Andach, 6962 m

Południowa ściana Aconcagui podczas aklimatyzacji w kierunku Plaza Francia
Południowa ściana Aconcagui podczas wyjścia w kierunku Plaza Francia

24 stycznia 2025 roku stanąłem na Aconcagui, 6962 metry nad poziomem morza. Za tym jednym dniem kryje się jednak znacznie dłuższa historia: podejście przez Confluencię, aklimatyzacja, przenoszenie sprzętu do wyższych obozów i czekanie w namiocie. A po szczycie zostały jeszcze zejście i dodatkowe wyjście na Cerro Bonete.

Argentyna, Andy • 14-27 stycznia 2025 • Szczyt: 24 stycznia • 6962 m n.p.m.

Confluencia i pierwsze spojrzenie na wielką ścianę

14 stycznia ruszamy w stronę Confluencii. Początek wyprawy to jeszcze szeroka dolina, niewielkie płaty zieleni i rzeka przecinająca suchy krajobraz. W jednym z nagrań mówię, że do obozu zostało około dwudziestu minut. Na tym etapie jest czas, żeby rozglądać się dookoła i cieszyć samym wejściem w góry.

Następnego ranka wychodzimy w kierunku Plaza Francia. To dzień aklimatyzacyjny, połączony z oglądaniem południowej ściany Aconcagui. Z tej strony góra pokazuje zupełnie inną skalę: skałę, śnieg i lodowe urwiska wysoko ponad doliną. Wracamy do Confluencii, zamiast od razu przenosić cały obóz wyżej.

Plaza de Mulas: nasz dom pod górą

16 stycznia pakujemy plecaki i wychodzimy do Plaza de Mulas. Zakładamy mniej więcej osiem godzin marszu, choć ciężkie plecaki mogą zweryfikować ten plan. Po drodze robimy przerwy i mijamy ludzi schodzących z bazy.

Plaza de Mulas staje się naszym punktem odniesienia na kolejne dni. Wśród namiotów i wspólnych przestrzeni toczy się zwykłe obozowe życie: posiłki, odpoczynek i przygotowania. Obok jest lądowisko, dookoła góry. To tutaj wracamy po wyjściu aklimatyzacyjnym i przygotowujemy następny etap.

Depozyt w Nido de Cóndores

18 stycznia wynosimy depozyt do Nido de Cóndores. Część sprzętu trafia wyżej, a my schodzimy ponownie do bazy. Po kolejnym dniu odpoczynku, 20 stycznia, przenosimy się już do Nido.

Pod koniec podejścia widać namioty, ale trzeba jeszcze dojść do miejsca, w którym rozbijemy własne. Jesteśmy zmęczeni, a jednocześnie otaczają nas piękne widoki. Te dwie rzeczy przez całą wyprawę występują razem: wysiłek i krajobraz, dla którego co chwilę wyciągam aparat.

Dni pomiędzy kolejnymi podejściami

21 stycznia wychodzimy jeszcze na Cerro Manso. W zdjęciach z tego dnia zostają skalne zbocza, obóz i wieczorne światło nad górami. Dzień później pogoda wygląda już zupełnie inaczej.

22 stycznia przygotowujemy wodę przy namiocie. Trzeba uzupełniać zapas do picia, nawet kiedy na zewnątrz nie chce się przebywać ani chwili dłużej. Pogoda nie zachęca do postoju: szybko chowamy się z powrotem, żeby nie przemoczyć puchówek. Wyprawa to także takie zadania: woda, jedzenie, ochrona sprzętu i przeczekanie gorszych warunków.

Cólera i dzień szczytowy

23 stycznia idziemy do obozu Cólera. Końcowe podejście daje w kość. Ludzie wyżej na zboczu pokazują skalę ostatniego odcinka. Choć zostało niewiele, ten fragment wcale nie jest łatwy.

24 stycznia zdobywam Aconcaguę. 6962 metry stają się konkretnym miejscem, a nie tylko liczbą w planie wyprawy. Zdjęcia z dnia szczytowego pokazują śnieg, skały, ludzi na podejściu i rozległe Andy. To finał pracy wykonywanej przez poprzednie dni: stopniowego podejścia, aklimatyzacji i przenoszenia obozów.

Szczyt nie zamyka jednak całej historii. Trzeba jeszcze zejść. Kolejnego dnia wracamy do Plaza de Mulas. Na filmach z zejścia widać długie zakosy; droga, którą wcześniej pokonywaliśmy etapami, ponownie przypomina o swoich rozmiarach.

Jeszcze Cerro Bonete i powrót przez dolinę

26 stycznia wychodzimy na Cerro Bonete. Po drodze przechodzimy przy strumieniu i wytopionym lodzie. Pod koniec podejścia oglądamy Aconcaguę z perspektywy sąsiedniego szczytu. Jest pięknie, ale zmęczenie nadal daje o sobie znać.

Wracamy do namiotów zadowoleni z kolejnego dnia w górach. Dopiero 27 stycznia pakujemy się ostatecznie i ruszamy w dół. Wracają znajome miejsca, mostek i Confluencia. Z tej samej doliny, którą zaczynaliśmy wyprawę, wychodzimy już po zdobyciu Aconcagui.

W galerii zebrałem nie tylko dzień szczytowy. Są tu również obozy, aklimatyzacja, śnieg wokół namiotów i zejście. Właśnie z tych kolejnych dni składała się moja Aconcagua.

Aconcagua: galeria z wyprawy

Od Confluencii przez Plaza de Mulas i wyższe obozy po szczyt, Cerro Bonete i powrót. Kliknij zdjęcie, aby przeglądać galerię w powiększeniu.

Zobacz pozostałe wyprawy · Porozmawiajmy o współpracy

Postaw mi kawę na szlak

Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.

Postaw mi kawę na szlak ☕

Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.

Dodaj komentarz