Ben Nevis – Ledge Route, grań CMD i Edynburg

Poranek w dolinie pod Ben Nevis

Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.

Szkocja · 6-8 września 2024 · Korona Europy / Europe’s Highpoints

Ben Nevis przez Ledge Route i powrót granią CMD

Szkocja potrafi kojarzyć się z deszczem i mgłą. My na Ben Nevis trafiliśmy na błękitne niebo, słońce i dalekie widoki. 7 września 2024 roku najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii został moim 44. punktem Korony Europy. Weszliśmy przez Ledge Route, a ze szczytu ruszyliśmy na grań CMD. Następnego dnia Szkocja pokazała nam już tę bardziej mglistą twarz.

6 września: przylot do Szkocji

Po przylocie głównym celem był górski dzień. Ben Nevis miał być kolejnym punktem Korony Europy, ale zależało nam również na ciekawej drodze. W planie znalazło się skalne wejście i powrót granią, a na zakończenie wyjazdu spacer po Edynburgu.

7 września: dolina pod północną ścianą

Rano ruszyliśmy w czwórkę. Najpierw podejście w stronę schroniska pod ścianą, później dalsza droga w skalny teren. Nad doliną wznosiły się urwiska, a ścieżka stopniowo zbliżała nas do góry.

Dolne partie były zielone, z kamieniami i wodą spływającą ze zboczy. Zatrzymaliśmy się też przy wodospadzie i zabudowaniu u stóp ściany. Ten fragment dobrze pokazuje skalę masywu: budynek jest niewielki wobec otaczających go skał. Wyżej trawa ustępowała miejsca coraz bardziej kamienistej drodze.

Poranne podejście na Ben Nevis, 7 września 2024.
Wodospad i widok pod północną ścianą Ben Nevis, 7 września 2024.

Ledge Route: półki i skalne przejścia

Wybraliśmy Ledge Route. Zamiast szerokiej turystycznej ścieżki mieliśmy przed sobą skały, półki i odcinki wymagające użycia rąk. Pogoda pomagała: było jasno, widzieliśmy otoczenie i mogliśmy cieszyć się kolejnymi odsłonami masywu. Droga sama w sobie była jednym z najważniejszych powodów tego wyjazdu.

Skalny wariant wymagał koncentracji i dobrego wyboru kolejnych kroków. W jednych miejscach szliśmy obok ściany, w innych trzeba było przejść między większymi blokami. Z każdym kolejnym odcinkiem dolina zostawała coraz niżej, a widoki stawały się szersze.

Spokój naszej drogi i tłum na zygzakach

Wyżej zobaczyliśmy ludzi podchodzących popularnym szlakiem. Na zygzakach było ich bardzo dużo. U nas w tym samym czasie było spokojnie. Żartowaliśmy, że wybór drogi okazał się wyjątkowo trafiony. Z jednej strony mieliśmy ruchliwą trasę, z drugiej własne przejście po skałach i miejsce, żeby na chwilę przystanąć.

Skalny odcinek Ledge Route podczas wejścia na Ben Nevis, 7 września 2024.

44. punkt Korony Europy

Około 12:47 dotarliśmy na Ben Nevis. 1345 metrów nad poziomem morza – najwyżej w Szkocji i całej Wielkiej Brytanii. Przy szczytowych zabudowaniach i kamiennym kopcu spotkaliśmy już znacznie więcej osób niż podczas podejścia. Był czas na zdjęcia z ekipą, rozejrzenie się dookoła i radość z kolejnego celu.

Na mojej liście był to numer 44. Do końca projektu zostawało coraz mniej miejsc, ale tego dnia nie myślałem wyłącznie o liczniku. Przy takiej widoczności trudno było oderwać wzrok od otoczenia. Tym bardziej że droga jeszcze się nie kończyła: czekała nas grań.

Widok ze szczytu Ben Nevis, 7 września 2024.

Zejście przez CMD

Po zejściu ze szczytowej części weszliśmy na grań CMD – Càrn Mòr Dearg Arête. Początkowe stąpanie po kamieniach ustąpiło ciekawszemu, wyraźniejszemu grzbietowi. Mogliśmy obejrzeć Ben Nevis z innej strony i zobaczyć, jak rozległy jest cały masyw.

Na grani kamienne bloki wyznaczały kolejne kroki, a po obu stronach otwierała się przestrzeń. Zdjęcia i film pokazują ten odcinek szerzej: przebieg grzbietu, ściany masywu oraz ludzi przemieszczających się po skałach. To był ważny fragment całego przejścia, a nie tylko krótki dodatek po zdobyciu szczytu.

Grań CMD podczas powrotu z Ben Nevis, 7 września 2024.

Z kamieni z powrotem ku dolinie

Wybrany wariant sprawił, że nie wracaliśmy po prostu własnych śladach. Góra odsłaniała nowe widoki, a pętla prowadziła nas stopniowo z surowych skał z powrotem ku trawie i dolinie. Popołudniowe słońce nadal towarzyszyło zejściu. Był to dzień, w którym pogoda pozwoliła zobaczyć znacznie więcej niż sam szczytowy znak.

8 września: mglisty poranek nad wodą

Sceneria się zmieniła. Przy wodzie było mgliście i wilgotno, a dalekie widoki z poprzedniego dnia zniknęły. Spacerowaliśmy po nabrzeżu. Po słonecznym górskim dniu był to zupełnie inny krajobraz: woda, zabudowania i miękkie kontury znikające we mgle.

Edynburg na zakończenie wyjazdu

Później przenieśliśmy się do Edynburga. Kamienne ulice, stare budynki, czerwone budki telefoniczne i miasto pełne ludzi były innym zakończeniem niż górska dolina. W filmach z centrum widać zarówno szerszą panoramę zabudowy, jak i zwykły spacer między kolejnymi ulicami.

Tak zamknęliśmy krótki szkocki wyjazd: skalnym wejściem, długim przejściem grani i spacerem po mieście. Ben Nevis nie musiał być bardzo wysoką górą, żeby dać nam pełny, urozmaicony dzień. Ledge Route i CMD sprawiły, że z tego punktu Korony Europy została cała historia drogi.

Widok na centrum Edynburga, 8 września 2024.
Spacer po centrum Edynburga, 8 września 2024.

O szczycie: Ben Nevis – VisitScotland.

Postaw mi kawę na szlak

Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.

Postaw mi kawę na szlak ☕

Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.