Od Pirenejów po Atlantyk - trzy kraje podczas jednego wyjazdu

Coma Pedrosa - andorski etap podróży, 12 sierpnia 2023

Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.

11-15 sierpnia 2023 · Andora, Hiszpania i Portugalia

Od Pirenejów po Atlantyk - trzy kraje podczas jednego wyjazdu

Ten wyjazd połączył trzy cele Korony Europy: Coma Pedrosę w Andorze, Mulhacén w kontynentalnej Hiszpanii i Torre w kontynentalnej Portugalii. Jechaliśmy w piątkę: Monika, Rafał, Kinga, Piotrek i ja. Pomiędzy górami zmieściliśmy jeszcze Caminito del Rey, ocean i spacer po Barcelonie.

12 sierpnia: Coma Pedrosa

Pierwszym górskim etapem były Pireneje. Podchodziliśmy zieloną doliną, a wyżej krajobraz stawał się coraz bardziej kamienisty. Pogoda pozwalała oglądać kolejne grzbiety, które odsłaniały się za nami. Ostatni odcinek prowadził przez skały na wierzchołek.

Na szczycie zebraliśmy się całą ekipą i rozwinęliśmy flagę. Był czas na zdjęcia i rozejrzenie się po górach. Podczas zejścia zeszliśmy nad jezioro w skalnej kotlinie. Po surowym grzbiecie znów pojawiła się zieleń, a w dole czekały następne kilometry naszej podróży.

13 sierpnia: Caminito del Rey i późny start na Mulhacén

Dzień zaczęliśmy od Caminito del Rey: wąwozu, skalnych ścian i kładek zawieszonych nad przepaścią. Dopiero później przenieśliśmy się w Sierra Nevada. Na Mulhacén wyruszyliśmy po południu, kiedy słońce nadal mocno grzało. Liczyliśmy, że zdążymy na górę przed zmrokiem, a zejście przypadnie już na chłodniejszą część dnia.

Otwarta przestrzeń nie dawała wiele cienia. Mijaliśmy trawy, kamienie i coraz bardziej suche, odsłonięte zbocza. Podchodząc, oglądaliśmy następne plany gór, rozmywające się w oddali. Gdy dotarliśmy na wierzchołek, słońce było już nisko.

Zostaliśmy na piękny zachód. Ciepłe światło padało na skały, a sylwetki ludzi odcinały się od pomarańczowego nieba. Potem ruszyliśmy w dół. Zgodnie z tym, czego spodziewaliśmy się przy późnym starcie, część powrotu wypadła po ciemku. Drugi szczyt tego wyjazdu był za nami.

14 sierpnia: Torre i portugalski ocean

Portugalski etap wyglądał zupełnie inaczej. Na Torre przywitała nas rozległa, skalista przestrzeń, charakterystyczne kopuły i kamienny pomnik. Zrobiliśmy zdjęcia przy oznaczeniu szczytu i wspólne zdjęcie z flagą. Był to cel kontynentalnej części mojego projektu.

Tego samego dnia dotarliśmy nad Atlantyk, do Nazaré. Po sierpniowym słońcu w górach przyszły fale, morski wiatr i spacer po wybrzeżu. Zostaliśmy także na wieczorne światło przy oceanie. W ciągu dwóch dni krajobraz zmienił się od wysokich, suchych zboczy do plaży i latarni nad wodą.

15 sierpnia: jeszcze Barcelona

Przed powrotem znalazł się czas na Barcelonę i spacer w okolicy Sagrady Famílii. Wyjazd był intensywny: trzy górskie cele, długie przejazdy i zwiedzanie pomiędzy nimi. Właśnie dlatego te wejścia opisuję razem - stanowiły kolejne etapy jednej podróży.

Postaw mi kawę na szlak

Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.

Postaw mi kawę na szlak ☕

Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.