Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.
16 października 2022 wszedłem na Kieżmarski Szczyt, mój szósty wierzchołek Wielkiej Korony Tatr. Dzień zaczął się wśród jesiennych drzew. Później były Łomnicki Staw, skalne podejście przez śnieg i chmury wysoko w masywie. W powrocie dotarliśmy jeszcze pod oznaczenie Wielkiej Świstówki, a ostatnią część drogi przeszliśmy już po zmroku.

Słoneczny poranek i Łomnicki Staw
Na dole świeciło słońce. Żółte drzewa odcinały się od niebieskiego nieba, a wyżej na zboczach było już widać jasne smugi śniegu pomiędzy skałami. Im wyżej podchodziliśmy, tym mniej zostawało lasu.
Około 9:30 byliśmy w rejonie Łomnickiego Stawu. Woda leżała pomiędzy skalnymi zboczami, obok stały budynki. Niżej dolina była jeszcze dobrze widoczna. Później chmury zaczęły wypełniać przestrzeń pod nami.
Wyżej – skały, śnieg i morze chmur
W skalnym terenie założyliśmy kaski. Na stokach i pomiędzy blokami leżał śnieg, choć odsłoniętych skał nadal było dużo. W kolejnych miejscach widzieliśmy białą warstwę chmur w dole. Czasem wystawał z niej tylko fragment przeciwległej grani, a nad nim świeciło słońce.
Widoczność zmieniała się podczas podejścia. Po szerokiej panoramie przychodziła mgła, ograniczająca otoczenie do najbliższych skał. Październikowy termin połączył dwa krajobrazy: jesień w dolinie i śnieg wysoko na grani.








Przy tablicy Kieżmarskiego Szczytu
Około 13:20 byliśmy na wierzchołku. Zatrzymaliśmy się przy metalowej skrzynce z nazwą szczytu. Zrobiłem nagranie i zdjęcia grani, miejscami pokrytej śniegiem. Słońce przebijało się przez chmury, ale dalsze otoczenie co chwilę znikało.
Kieżmarski dołączył wtedy do mojej Wielkiej Korony Tatr jako szósty zdobyty szczyt. Przed nami pozostawało jeszcze kilka godzin zejścia. Najpierw były śnieżne i skalne fragmenty, później coraz więcej odsłoniętych zboczy i jesiennych kolorów.
Wielka Świstówka i wieczorny powrót
Około 16:45 zatrzymaliśmy się przy kamieniu z napisem Veľká Svišťovka – Wielka Świstówka. Poniżej rozciągały się lasy i miejscowości, a światło stawało się coraz cieplejsze. Stamtąd znów można było zobaczyć daleki krajobraz doliny.
Następnie wracaliśmy w rejon Łomnickiego Stawu. Niebo nad górami miało już wieczorne kolory. Ostatnie zdjęcie zrobiłem po zmroku, na ścieżce w lesie. Od słonecznego poranka minął cały długi dzień.
Ten wyjazd połączył jesienne lasy, śnieżno-skalną grań Kieżmarskiego i popołudniowy widok z Wielkiej Świstówki. Szczyt był najważniejszym punktem, ale do niego prowadziło długie podejście, a potem pozostawał jeszcze powrót w dolinę.








Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.































