Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.
Dwa wyjazdy, dwie różne drogi i jeden masyw. W lipcu 2023 wszedłem drogą normalną przez Goûter, a w czerwcu 2026 wróciłem drogą 3M.
7-10 lipca 2023 · droga normalna
Mont Blanc drogą normalną: od doliny po dwa wierzchołki
9 lipca 2023 po raz pierwszy stanąłem na Mont Blanc. Wybrałem drogę normalną przez Tête Rousse i Goûter. Szczyt nie był jednak ostatnim celem tego dnia: poszliśmy jeszcze na włoski Mont Blanc de Courmayeur, wróciliśmy na główny wierzchołek i dopiero wtedy zaczęliśmy powrót do schroniska.
Dwa samochody i różne sposoby dotarcia wyżej
Przyjechaliśmy w Alpy dwoma samochodami. Spotkaliśmy się przy parkingu, ale początek drogi pokonywaliśmy na różne sposoby. Ja z częścią ekipy szedłem z dołu na piechotę. Dziewczyny skorzystały z kolejki na Bellevue, a później z pociągu Tramway du Mont Blanc. Mikołaj dołączył do nich na odcinku pociągu. Na mapie pokazuję swój marsz, dlatego nie dopisuję do mojego GPS przejazdów pozostałych osób.
Pierwszy etap i krótka noc
8 lipca podchodzimy z doliny. Najpierw jest zieleń, droga i widoki na masyw, później coraz więcej kamieni i śniegu. Ciężkie plecaki czujemy już na tym etapie. Dochodzimy do Tête Rousse. Pierwszy etap jest za nami. To nasz przystanek przed wyjściem wyżej.
W schronisku nie kończy się plan wyprawy. Trzeba odpocząć i przygotować się do kolejnego odcinka, który zaczniemy nocą. Przed nami podejście do Goûter, a później próba wejścia na Mont Blanc tego samego dnia.





Nocne podejście i przepak w Goûter
9 lipca o trzeciej nad ranem robimy krótką przerwę. Mamy za sobą ponad połowę drogi z Tête Rousse do Goûter. W dole świecą miejscowości, a wyżej widać światła ludzi podchodzących w stronę schroniska. Patrzę na panoramę, ale zaraz trzeba ruszać dalej.
Po czwartej docieramy do Goûter. Przepakowujemy sprzęt i chcemy pozbyć się części ciężaru, bo plecaki dają się we znaki kręgosłupom. Jeszcze chwila przy schronisku, przygotowanie sprzętu i ruszamy wyżej. Dopiero teraz zaczyna się długa, śnieżna część dnia szczytowego.
Śnieżna droga na Mont Blanc
Po nocnym podejściu wychodzimy w jasny, wysokogórski krajobraz. Zieleń z poprzedniego dnia została daleko w dole. Idziemy przez rozległe śnieżne stoki i wąskie fragmenty grani, związani liną. Na zdjęciach widać kolejne odcinki podejścia, schron Vallot i ludzi na tle ogromnej przestrzeni Alp.
9 lipca osiągamy główny wierzchołek. To moje pierwsze wejście na Mont Blanc i kolejny zrealizowany cel górskich projektów.
Zamiast od razu schodzić, ruszamy jednak dalej. Ten dzień będzie dłuższy, niż sugerowałoby samo zdjęcie ze szczytu.





Jeszcze Mont Blanc de Courmayeur
Po zdobyciu Mont Blanc schodzimy w stronę włoskiego wierzchołka Mont Blanc de Courmayeur, po włosku Monte Bianco di Courmayeur. Mont Blanc mamy już za sobą i idziemy teraz na włoski szczyt. Chmury chwilami zasłaniają widok, ale pomiędzy nimi widać masyw, przez który właśnie przeszliśmy.
Po piętnastej jesteśmy na Mont Blanc de Courmayeur. Nasza droga prowadzi następnie z powrotem na Mont Blanc. To ważny szczegół: powrót z włoskiego wierzchołka wymaga ponownego podejścia na główny szczyt. W jednym wyjściu zdobywamy oba punkty przypisane Francji i Włochom w mojej liście Korony Europy.
Mamy już dość na ten dzień i chcemy odpocząć w Goûter. Mimo zmęczenia zatrzymuję w aparacie widoki: śnieżne grzbiety, szczeliny i góry daleko pod nami. Ostatnia część drogi to nadal konkretna praca, a nie tylko spokojny spacer po zdobyciu szczytu.
Powrót o świcie
10 lipca ruszamy znowu bardzo wcześnie. Na zdjęciach z 4:22 widać ciemność, czołówkę i metalowe elementy drogi. Później horyzont rozjaśnia się nad doliną. Widok nad doliną wynagradza nam wysiłek ostatnich dni.
Około ósmej, na wysokości mniej więcej 2700 metrów, mamy za sobą już około tysiąca metrów zejścia tego dnia. Dalej kamienie i śnieg stopniowo ustępują zieleni. Wracamy do doliny po nocnym podejściu, dwóch wierzchołkach i długim powrocie. Do tego masywu wrócę trzy lata później, tym razem drogą 3M.
18-21 czerwca 2026 · droga 3M
Mont Blanc drogą 3M: wejście i powrót
Wyjeżdżamy z Polski o 17:15. Na początku filmu nazywam ten wyjazd spontanicznym. W samochodzie jest sprzęt, trochę organizacyjnego bałaganu i dobry humor. Trzy lata po pierwszym wejściu wracam na Mont Blanc, ale tym razem od strony Aiguille du Midi, drogą przez masywy Mont Blanc du Tacul i Mont Maudit.
Z Chamonix do schroniska Cosmiques
W Chamonix załatwiamy bilety i wjeżdżamy kolejką na Aiguille du Midi. Szybko zdobyta wysokość jest odczuwalna. Z tarasów patrzymy na lodowiec, szczeliny i drogę, którą za chwilę będziemy iść. Żarty mieszają się z oglądaniem terenu i przygotowaniem sprzętu.
Około 15:30 wychodzimy w kierunku schroniska Cosmiques. Po dotarciu jemy i szykujemy się do krótkiego odpoczynku. Trafiamy do pokoju imienia Wandy Rutkiewicz. O 19:30 idziemy spać. Do nocnego wyjścia zostaje niewiele czasu - możemy liczyć na około cztery i pół godziny snu.



Nocne wyjście i uważna praca na linie
Po północy kończymy śniadanie, ubieramy się i kompletujemy sprzęt. Samopoczucie w zespole jest różne, a przygotowania przeciągają się. W końcu wychodzimy w ciemność. Zaczyna się ta część wyprawy, w której rozmowy o planie ustępują krótkim, konkretnym komunikatom.
Film dobrze oddaje charakter drogi: strome odcinki, lód i przechodzenie przez mosty śnieżne. Padają polecenia, żeby zaczekać, przygotować asekurację i dopiero potem ruszyć. Przy jednym z mostków kolejna osoba idzie dopiero po komunikacie, że poprzednia jest już po drugiej stronie. Są miejsca, w których chowamy kij i pracujemy czekanami. Tu uwaga całego zespołu skupia się na kolejnym ruchu.




Ostatnie metry idą powoli
Wyżej coraz mocniej odczuwamy zmęczenie. Odbijają się na nas dwie nieprzespane noce. Kiedy do szczytu zostaje około 400 metrów odległości i 150 metrów podejścia, tempo jest już bardzo wolne. Tak bliski cel nadal wymaga wysiłku.
Docieramy na Mont Blanc 20 czerwca. Jest radość i wzajemne gratulacje, ale rozmowa szybko wraca do jedzenia, picia, wysokości i zejścia. Nie opisuję tego jako beztroskiego odpoczynku na szczycie: w zespole odczuwamy skutki wysokości i wiemy, że trzeba wracać.
O 14:18 ruszamy w dół.



Przez Vallot do Goûter
Nie cofamy się drogą 3M. Schodzimy granią w stronę schronu Vallot i dalej do Goûter. Nawet na zejściu pojawiają się podejścia, których po tak długiej akcji wolelibyśmy już nie mieć przed sobą.
Początkowo rozważamy tylko przeczekanie w Goûter i krótki odpoczynek na podłodze. Na miejscu zmieniamy decyzję: bierzemy nocleg, bo jesteśmy wyczerpani, a po zejściu czeka nas jeszcze długa jazda do Polski. Wieczorem idziemy odpocząć. Pobudkę planujemy na 1:30.



Najważniejszy jest powrót w komplecie
Przed zejściem okazuje się, że jedna z osób czuje się bardzo źle. Rozważamy możliwość wezwania pomocy. Ostatecznie cały zespół rusza razem. Żarty ustępują spokojnym wskazówkom: gdzie postawić nogę, gdzie szukać stopnia i jak przejść kolejny fragment.
Wcześnie rano przekraczamy Grand Couloir, nazywany często kuluarem śmierci. Wybór pory wynika z obawy przed spadającymi kamieniami; nie oznacza, że o świcie to zagrożenie znika. Dalej docieramy do Tête Rousse i kontynuujemy zejście.





Autobusem do Chamonix po samochód
Z Bellevue zjeżdżamy kolejką do Les Houches. To jeszcze nie koniec powrotu: samochód zostawiliśmy w Chamonix, na parkingu przy dolnej stacji kolejki na Aiguille du Midi. Wracamy więc autobusem przez dolinę. Zachowałem nagrania z przejazdu, wyjścia z autobusu i dojścia przez parking. Na mapie pokazuję ten fragment na fioletowo jako rekonstrukcję z moich materiałów i przebiegu dróg. Godziny są przybliżone; nie mam GPS tego przejazdu.
Przy samochodzie wracają uściski i gratulacje. Dopiero tutaj pada podsumowanie, że wszystko się udało, choć kosztowało sporo zdrowia i nerwów. Dla mnie finałem tej historii jest właśnie ten moment: cały zespół na dole. Jeszcze posiłek w Chamonix, pamiątki i droga do domu - w poniedziałek trzeba wrócić do pracy.
Film z drogi 3M
Mont Blanc jest najwyższym szczytem Alp. Nazwa drogi 3M odnosi się do masywów Tacul, Maudit i Mont Blanc; przejście nie oznacza automatycznie wejścia na każdy z trzech wierzchołków. Opis dróg i zagrożeń - La Chamoniarde.
Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.

















