Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.
17-19 listopada 2023 · Watykan, Rzym, San Marino i Rimini
Dwa niewielkie państwa podczas jednego włoskiego weekendu
W listopadzie ruszyliśmy do Włoch, żeby połączyć dwa kolejne etapy Korony Europy: Watykan i San Marino. Przy okazji chcieliśmy zobaczyć Rzym i zajrzeć nad morze w Rimini. Zaczęło się od przylotu do Bergamo, a już na parkingu nie brakowało śmiechu – swój codzienny trening deski zrobiłem przy samochodzie, zanim ruszyliśmy dalej.
Był to wyjazd o zupełnie innym charakterze niż wejścia alpejskie. Zamiast raków i czekanów potrzebne były wygodne buty, sprawne przemieszczanie się między miastami i gotowość do chodzenia przez cały dzień.
18 listopada: Watykan i wzgórze Monte Vaticano
Watykański etap zaczęliśmy rano. Spacerowaliśmy po ogrodach, mijając fontanny, rzeźby, mury i wieże. Pomiędzy drzewami raz po raz pojawiała się kopuła bazyliki św. Piotra. Zieleń, palmy i mocne słońce sprawiały, że listopad wyglądał tu znacznie łagodniej niż w Polsce.
Monte Vaticano, wpisane na moją listę Korony Europy, jest wzgórzem w obrębie Watykanu. Trudno porównywać tę wizytę z klasycznym zdobywaniem gór. Tutejszą historią był spacer po wzgórzu i ogrodach oraz oglądanie miejsc, które zwykle zna się z zupełnie innych niż górskie opowieści.
Zatrzymywaliśmy się przy kolejnych punktach widokowych i na wspólne fotografie. Później wyszliśmy na plac św. Piotra: z zielonych alejek przenieśliśmy się w otwartą przestrzeń otoczoną kolumnadą i pełną odwiedzających.






Rzym od południa do wieczora
Resztę dnia wypełnił Rzym. Przeszliśmy nad Tybrem w pobliżu Zamku Świętego Anioła, odwiedziliśmy Piazza Navona i okolice Panteonu, a następnie Fontannę di Trevi oraz Schody Hiszpańskie. Miasto nie pozwalało długo stać w jednym miejscu – za kolejną ulicą czekał następny znany widok.
Po południu dotarliśmy pod Koloseum. Oglądaliśmy je jeszcze w dziennym świetle, a później również po zmroku, kiedy łuki zostały podświetlone. Z wysoko położonych tarasów było widać rozległą panoramę miasta. To był intensywny dzień zwiedzania, którego nie dałoby się uczciwie opisać wyłącznie nazwą jednego wzgórza.






19 listopada: Monte Titano i wieże San Marino
Następnego ranka byliśmy już w San Marino. Podejście na Monte Titano prowadziło wśród kamiennych murów, uliczek i jesiennych drzew. Żartowaliśmy z „trudnych warunków”, choć widoczność była dobra, a słońce szybko pokazywało, że czeka nas pogodny dzień.
Dotarliśmy do wieży Cesta, stojącej w najwyższej części Monte Titano. Z góry otworzyły się szerokie widoki na okoliczne wzgórza i zabudowania. Oglądaliśmy kolejne fortyfikacje, przechodziliśmy przez wąskie przejścia i po schodach. Kamienne wieże wyrastające ponad skalnymi ścianami dawały mnóstwo okazji do zatrzymania się z aparatem.
Nie zabrakło też chwili zabawy na trasie: skoków do zdjęć i wygłupów przy murach. Później przeszliśmy przez historyczne centrum. Monte Titano było kolejnym zdobytym punktem, ale zwiedzanie San Marino miało własny rytm i zajęło nam sporą część poranka.






Na zakończenie – Rimini
Z San Marino pojechaliśmy nad Adriatyk. W Rimini czekały rozległa plaża, spokojna woda i port. Po ulicach Rzymu oraz kamiennych przejściach San Marino spacer nad morzem był miłą zmianą. Wieczorem przyszła pora na powrót.
W jednym weekendzie zmieściliśmy dwa państwa z Korony Europy i kilka zupełnie różnych miejsc. Watykańskie ogrody, wieczorne Koloseum, wieże Monte Titano i pusta listopadowa plaża zostały elementami jednej podróży.



Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.