Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.
ALPY BERCHTESGADEŃSKIE · 19-21 WRZEŚNIA 2025
Ostwand · Südspitze 2712 m · grań w stronę Hochecka · Watzmannhaus
Najpierw jezioro, potem wielka ściana
20 września 2025 roku dzień zaczął się nad Königssee, wśród ludzi czekających na statek. Kolejka była długa i zastanawiałem się, czy uda nam się załapać na rejs. Chwilę później byliśmy już na pokładzie, płynąc w stronę St. Bartholomä i wschodniej ściany Watzmanna.
Z poziomu jeziora trudno od razu ogarnąć rozmiar tego, co czeka wyżej. Mieliśmy do pokonania około 1800 metrów w górę. Przed nami był długi dzień w skale, a po wejściu na Südspitze jeszcze przejście całej grani w stronę Hochecka.
Königssee zostaje coraz niżej
Zielone otoczenie jeziora stopniowo ustępowało skalistemu terenowi. Za nami zostawały zbocza i dolina, a nad głowami wciąż ciągnęła się ściana. Około jedenastej widzieliśmy pływające daleko w dole statki. My w tym czasie wchodziliśmy coraz wyżej.
To był jeden z obrazów, które wracały przez cały dzień: spokojne jezioro daleko pod nami i praca, którą mieliśmy jeszcze przed sobą. Skały, kolejne przejścia, chwila na rozejrzenie się i znowu do góry.
Po trzynastej nagrywałem na wysokości około 1750 metrów. Do górnej części masywu nadal pozostawał kawał drogi. Później, po piętnastej, mówiłem o niespełna sześciuset metrach przewyższenia do zrobienia. Liczby malały, ale każdy kolejny odcinek wymagał uwagi.






Wyjście ze ściany na Südspitze
W górnej części ściany zaczęliśmy wypatrywać krzyży i punktów, które pomagały zorientować się w terenie. Z dołu wszystko wyglądało bliżej, niż okazywało się po kolejnych metrach podejścia.
Po siedemnastej byliśmy już przy grani. Końcowe wyjście ze ściany poprowadziło nas nieco inaczej, niż zakładaliśmy. Za nami była długa droga od jeziora, przed nami kolejne skalne wierzchołki.
Dotarliśmy na południowy wierzchołek Watzmanna, Südspitze, 2712 m n.p.m. Były zdjęcia, flaga i panorama, dla której trudno znaleźć lepszy komentarz niż ten powtarzany na filmach: pięknie. Ale to nie był koniec przejścia.
O 18:10 zaczynamy grań
O 18:10 ruszyliśmy granią. Wschodnia ściana była za nami, lecz pozostawała cała dalsza droga przez masyw w kierunku Hochecka i zejścia do Watzmannhaus.
Na grani pojawiały się ubezpieczone odcinki i kolejne podejścia. Widok jednego wierzchołka nie oznaczał, że wystarczy już tylko schodzić. Przed nami wciąż były skalne fragmenty, następne kulminacje i zmieniająca się perspektywa.
Na jednym z nagrań wspominałem wierzchołek, na którym byłem wcześniej zimą. Teraz oglądałem ten teren jako część dłuższego przejścia: od wschodniej ściany przez Südspitze, dalej granią ku Hocheckowi. To właśnie ten ciąg drogi najlepiej opisuje nasz Watzmann.






Zachód słońca nie kończy marszu
Po dziewiętnastej światło zaczęło się zmieniać. Niebo nabrało ciepłych kolorów, a grzbiety stopniowo ciemniały. Około 19:18 kierowaliśmy się dalej ku schronowi przy Hochecku. Nie planowaliśmy jednak noclegu w tym miejscu: mieliśmy schodzić dalej.
Przeszliśmy grań i ruszyliśmy w stronę Watzmannhaus. Panorama powoli znikała w ciemności, a historia z szerokich, słonecznych ujęć zmieniała się w zwykłe nocne schodzenie: krok za krokiem, coraz bliżej doliny.
Około 22:05 byliśmy już po wyjściu ze schroniska i kontynuowaliśmy zejście. Po północy zostało jeszcze mniej więcej siedemset metrów w dół. Dzień, który zaczęliśmy porannym rejsem, przeciągnął się na następną dobę.
Watzmann to dla mnie cała ta droga
Z tego przejścia pamiętam nie tylko szczytowy krzyż. Pamiętam kolejkę do statku, jezioro zostające pod nogami, godziny w ścianie, grań w wieczornym świetle i zejście po ciemku.
Dlatego opisuję ten wyjazd jako połączenie wschodniej ściany z przejściem grani: Ostwand, Südspitze, dalsze wierzchołki w stronę Hochecka i zejście przez Watzmannhaus. Samo wejście na południowy wierzchołek byłoby tylko częścią opowieści. Całość zajęła znacznie więcej czasu i została w pamięci jako jeden długi, intensywny dzień w górach.






Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.