Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.
3-4 września 2022 · Niemcy · szczyt 4 września
Zugspitze: od mokrego wąwozu do złotego krzyża
Na Zugspitze wszedłem 4 września 2022. To najwyższy szczyt Niemiec, ale dla mnie ten wyjazd nie sprowadzał się do zdjęcia pod złotym krzyżem. Po drodze zobaczyliśmy mokry wąwóz, otwartą dolinę, skalne odcinki z ubezpieczeniami i lodowiec z wyraźnymi szczelinami. Dopiero po tym wszystkim przyszły tarasy oraz zabudowania wysoko na górze.
Ten wyjazd pozostaje osobną historią od powrotu na Zugspitze z lipca 2024, kiedy kontynuowaliśmy drogę przez Jubiläumsgrat. Tutaj celem było wejście na sam szczyt. Przełącznik na początku strony pozwala wybrać właściwy wyjazd.
3 września: pod górami
Na fotografiach z poprzedniego wieczoru są jeszcze zielone doliny, zabudowania i parking z kamperami. Ponad nimi wyrastały jasne ściany gór, a między szczytami przesuwały się chmury. Z tego spokojniejszego otoczenia następnego dnia ruszyliśmy wysoko w skalny teren.
Widok całego masywu z dołu dobrze pokazuje różnicę między początkiem a końcem wyprawy. Na pierwszych ujęciach są łąki i samochody, na ostatnich skały pod krzyżem oraz rozległe pasma górskie.



Poranek w wąwozie: kładki, schody i tunele
4 września zaczęliśmy od potoku i przejścia pomiędzy wysokimi ścianami. Ścieżka prowadziła blisko wody: raz po metalowej kładce, innym razem przez schody i tunel wykuty w skale. Na nagraniach widać tę ciasną przestrzeń i wodę płynącą poniżej.
W środku nie ma jeszcze szczytowej panoramy. Otoczenie jest bliskie: mokre ściany, poręcze, oświetlone przejścia i niewielkie otwory, przez które wpada światło. Dopiero przy wyjściu robi się szerzej. To bardzo charakterystyczny początek górskiej drogi, który chciałem zachować również na filmach.








Z wąwozu do zielonej doliny
Po wyjściu otworzyła się dolina. Przy drodze były zabudowania schroniska i drogowskazy, dalej las, trawiaste stoki oraz wysokie skalne ściany. Poranne światło odsłaniało już znacznie więcej niż w wąskich przejściach nad potokiem.
W tym miejscu jeszcze dobrze widać cały krajobraz, zanim droga wchodzi w bardziej stromy teren. Na kolejnych zdjęciach dolina stopniowo zostaje coraz niżej, a skały zajmują większą część kadru. W jednej wyprawie przechodziliśmy przez kilka zupełnie różnych scenerii.




Dolny skalny odcinek: stopnie i stalowa lina
Wyżej przyszła pora na kask i skalne przejścia ze stałymi ubezpieczeniami. Widać metalowe stopnie, drabinkę na płycie i trawers przy stalowej linie. Z boku otwiera się przestrzeń w dół, w stronę doliny, którą wcześniej szliśmy.
Te fragmenty pokazuję z kilku perspektyw: sam przebieg ubezpieczeń, widok na skałę przed nami i to, co zostawało pod nogami. Nie był to jeszcze koniec podejścia. Za tym odcinkiem krajobraz znów się zmienił, kiedy pojawił się szary kocioł pod ścianami.








Odsłonięty lód i duże szczeliny
Lodowiec we wrześniu 2022 wyglądał inaczej niż śnieżne pole, przez które przechodziliśmy podczas lipcowego powrotu w 2024. Tutaj na zdjęciach wyraźnie widać odsłonięty, pofałdowany lód i otwarte szczeliny. Jasne skalne ściany otaczały całą kotlinę.
Jedno z ujęć pokazuje duże pęknięcie z błękitnym lodem w środku. Na szerszych fotografiach można zobaczyć zarówno lodowiec, jak i ludzi na jego tle. Właśnie te widoki warto zachować obok zdjęć spod krzyża: droga na Zugspitze miała także ten lodowy etap, zanim ponownie wróciliśmy na skałę.
Dalej otwierał się widok w dół, na kocioł i dolinę. Były białe chmury, błękitne niebo i mocno oświetlone ściany. Z bliska lód i szczeliny dominowały w krajobrazie; wyżej stopniowo stawały się częścią znacznie szerszej panoramy.




Górna ferrata nad lodowcem
Po lodowcu droga znów prowadziła po stromej skale, przy stalowej linie i klamrach. Na fotografiach widać skalne płyty, innych wspinaczy w terenie oraz lodowiec daleko poniżej. Z wysokości można już było obejrzeć dużą część otoczenia.
W tej galerii są pełne kadry pokazujące nie tylko pojedynczy stopień czy linę, lecz także przestrzeń wokół. Odsłaniały się dalsze pasma, doliny i jezioro. Chmury zmieniały widoczność, ale na wielu ujęciach dobrze widać jasne skały i kolejne fragmenty podejścia.
To ostatnia duża część drogi przed szczytem. Po poranku nad potokiem i przejściu przez lód byliśmy już wysoko nad doliną, coraz bliżej charakterystycznego krzyża.











4 września: pod złotym krzyżem na Zugspitze
Po południu stanąłem pod złotym krzyżem na Zugspitze. Zrobiłem zdjęcia przy samym wierzchołku i panoramy otaczających gór. Na fotografiach jest dużo błękitnego nieba, ale także chmury, które przesuwają się między dalszymi pasmami.
Tuż obok skał są duże szczytowe zabudowania i tarasy. Było sporo ludzi, więc otoczenie różniło się od pustszych fragmentów doliny i lodowca. Widać sam kompleks, schody, barierki i widoki otwierające się z różnych stron szczytu.
Dla tej wyprawy Zugspitze było celem górskiej części wyjazdu. Nie dopisuję do niej przejścia Grani Jubileuszowej z 2024 – to osobna historia. W 2022 najważniejsza była droga od wąwozu, przez skałę i lód, aż pod krzyż.








Na koniec znowu dolina
Późniejsze zdjęcia pokazują już kwiaty na łące, drewniane zabudowania i góry oglądane z dołu. Po lodowcu, stalowych ubezpieczeniach i szczytowych tarasach wrócił spokojniejszy krajobraz doliny.
Wspomnienia z tego wejścia obejmują więc znacznie więcej niż sam wierzchołek. Mokry wąwóz, zielone otoczenie schroniska, metalowe stopnie, błękitny lód w szczelinie i złoty krzyż układają się w pełną opowieść o drodze na Zugspitze.



Do tego samego szczytu wróciłem w lipcu 2024, już z planem dalszego przejścia przez Jubiläumsgrat. Możesz wybrać tamten wyjazd w przełączniku na początku relacji.
Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.




