Zugspitze i Jubiläumsgrat: długa droga przez Grań Jubileuszową

Widok na Zugspitze i szczytowe zabudowania z początku Grani Jubileuszowej — lipiec 2024

Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.

20-21 lipca 2024 · Zugspitze i Jubiläumsgrat

Zugspitze było dopiero początkiem Grani Jubileuszowej

Na Zugspitze wróciłem 20 lipca 2024. Tym razem złoty krzyż nie zamykał naszego planu: po wejściu mieliśmy ruszyć dalej przez Jubiläumsgrat, czyli Grań Jubileuszową. Zrobił się z tego bardzo długi wyjazd w górach. Zdjęcia zaczynają się w wąwozie o świcie, a kończą przy powrocie następnego ranka.

Zapamiętałem przepiękne widoki, ostrą skalną grań, czerwony schron i wieczorne światło. Był też trudniejszy dla mnie wątek zupełnie niezwiązany ze wspinaniem: od początku zmagałem się z mocnymi problemami żołądkowymi. Całe podejście na Zugspitze przeszedłem bez jedzenia i picia. Na szczycie zrobiłem przerwę, zamówiłem zupę, a podczas dalszej drogi zacząłem znowu pić. To mocno wpłynęło na mój dzień, który i bez tego był bardzo długi.

O świcie wśród mokrych ścian wąwozu

Zaczęliśmy wcześnie. Pierwsze zdjęcia pokazują jeszcze ciemne przejścia, wysokie ściany i wodę płynącą tuż obok drogi. W wąwozie ścieżka prowadziła przez tunele, schody i metalowe kładki. Były balustrady, mokra skała i ciasne miejsca, z których dopiero po chwili otwierał się widok na kolejny odcinek.

Lubię ten początek wejścia na Zugspitze. Zanim pojawią się lodowiec i stalowe ubezpieczenia wysoko nad doliną, idzie się blisko potoku. Na zdjęciach widać, jak bardzo ten krajobraz różni się od skalnej grani, którą mieliśmy oglądać później.

Wodospad i ścieżka w skalnym wąwozie, 20 lipca 2024
Wyjście z wąwozu i widok w kierunku doliny, 20 lipca 2024

Z wąwozu do otwartej doliny

Po wyjściu z wąwozu zrobiło się jaśniej i szerzej. Obok drogi płynął kamienisty potok, przybyło zieleni, a wysoko na ścianie widać było wodospad. Przechodziliśmy obok zabudowań schroniska i drogowskazów. Początek drogi pozwalał jeszcze spojrzeć na całą dolinę, zanim weszliśmy w bardziej stromy teren.

To jeden z powodów, dla których warto pokazać więcej niż sam wierzchołek. Ta wyprawa miała kilka zupełnie różnych krajobrazów: mokry wąwóz, zieloną dolinę, szary kocioł, śnieg i jasną skałę. Każda kolejna część wyglądała inaczej.

Pierwsze stalowe ubezpieczenia i widok w dół

Wyżej przyszła pora na kaski, uprzęże i skalne odcinki ze stalową liną oraz metalowymi stopniami. Dolina stopniowo zostawała pod nami. Na zdjęciach pokazuję zarówno sam teren, jak i perspektywę w dół: ściany, zielone fragmenty zbocza oraz drogę, którą wcześniej szliśmy.

Nie był to jeszcze początek Jubiläumsgrat. Nadal podchodziliśmy na Zugspitze, a grań czekała po drugiej stronie szczytowej przerwy. W takim planie trzeba pamiętać, ile terenu jest jeszcze przed nami, nawet kiedy pod sam krzyż zostaje już coraz mniej.

Śnieg i lodowiec pod skalnymi ścianami

Powyżej zieleni weszliśmy w szary, kamienisty kocioł. Dalej pojawił się śnieg i lodowiec otoczony wysokimi ścianami. Widać ślady przejścia i ludzi na tle dużych pól śnieżnych. Z tej perspektywy dobrze czuć skalę miejsca: człowiek jest niewielki wobec całej kotliny.

Przejście przez śnieg doprowadziło nas z powrotem do skały. Na kolejnych ujęciach białe pole zostaje poniżej, a droga znów prowadzi po bardziej stromym terenie. Chmury przesuwały się przy ścianach i zmieniały to, ile mogliśmy zobaczyć z otoczenia.

Śnieżny odcinek podejścia pod Zugspitze, 20 lipca 2024

Górna ferrata: skała, lina i przejaśnienia

W górnej części podejścia szliśmy przy stalowych ubezpieczeniach. Były skalne płyty, stopnie i kolejne odcinki prowadzące wyżej. Czasem otaczała nas mgła, a czasem znów odsłaniała się dolina i dalsze pasma. Na jednym szerokim widoku w dół widać również jezioro daleko pod skałami.

W galerii zachowałem te zmiany pogody. Nie wszystkie zdjęcia są w pełnym słońcu, ale to właśnie tak wyglądało wejście: raz szare otoczenie blisko nas, raz jasne skały i panorama pomiędzy chmurami. W końcu pojawił się szczyt i charakterystyczny złoty krzyż.

Skalna ściana i stalowe liny na górnym odcinku podejścia, 20 lipca 2024

Złoty krzyż i zabudowania na Zugspitze

20 lipca stanąłem przy krzyżu na Zugspitze. Były zdjęcia z flagą, widoki na otaczające góry i przerwa. Dla wielu osób ten punkt jest celem całego dnia; my wiedzieliśmy, że po nim czeka nas jeszcze długa część wyprawy.

Okolica szczytu nie przypomina pustego, samotnego wierzchołka. Są tarasy, duże zabudowania i sporo ludzi – można mieć wrażenie małego miasteczka wysoko w górach. Po drodze z wąwozu, przez śnieg i skałę, ta zmiana otoczenia jest szczególnie wyraźna. Pokazuję ją na zdjęciach oraz na filmie z początku grani, z którego widać cały szczytowy kompleks.

To było też miejsce na odpoczynek po podejściu, które przez problemy żołądkowe przeszedłem bez jedzenia i picia. Dopiero później mogłem skupić się bardziej na dalszej drodze. Z tarasów patrzyliśmy już w stronę skalnych spiętrzeń Jubiläumsgrat.

Widok na zabudowania Zugspitze ze startu grani, 20 lipca 2024

Jubiläumsgrat: kolejne turnie, zejścia i podejścia

Po opuszczeniu rejonu Zugspitze zaczęła się właściwa Grań Jubileuszowa. Z bliska nie jest to jedna równa linia prowadząca w dół. Po zejściu przychodzi kolejne podejście, za skalnym spiętrzeniem następne przewężenie. Skała, głębokie doliny i śnieżne pola poniżej towarzyszą przez dużą część przejścia.

W naszym kierunku przejścia czułem się na tej grani dobrze. Dla mnie nie była wyjątkowo trudna technicznie; pamiętam dwa bardziej wymagające miejsca. Na trudniejszym fragmencie pomogłem koleżance. Ważniejsze od pośpiechu było spokojne przejście kolejnych stopni i znalezienie dobrego ustawienia w skale.

To moja ocena z tej konkretnej wyprawy. Jubiläumsgrat nie jest ciągłą ferratą: część przejść ma stałe ubezpieczenia, a część wymaga poruszania się po skale bez nich. Opis Grani Jubileuszowej w Deutscher Alpenverein.

Widokowo było przepięknie. Jasne skały tworzyły kolejne zęby grani, chmury przesuwały się nad dolinami, a od czasu do czasu słońce odsłaniało znacznie dalsze pasma. Robiłem zdjęcia tam, gdzie mogłem bezpiecznie zatrzymać się z telefonem. W tej galerii jest również kamienne okno, strome ściany i widoki z samej linii grzbietu.

Panorama skalnej grani i otaczających gór, 20 lipca 2024

Czerwony schron pośród skał

Później dotarliśmy do małego czerwonego schronu na grani. Z zewnątrz jest niewielkim punktem w dużym skalnym otoczeniu. W środku widać drewniane ściany, piętrowe leżanki z czerwonymi materacami, okrągłe okno i naklejki pozostawione przez odwiedzających.

Pokazuję też wnętrze, bo dobrze oddaje charakter tego miejsca. Nie był to koniec naszego przejścia: późniejsze fotografie są już z kolejnych fragmentów grani. Nadal czekały nas skały, stalowe stopnie i dalsza droga.

Czerwony schron na grani i panorama otaczających gór, 20 lipca 2024

Wieczorne światło, zachód i dalsza droga

Z czasem światło zaczęło robić się cieplejsze. Zdjęcia pokazują skalne turnie, fragmenty ubezpieczeń i słońce schodzące nad horyzont. To był jeden z najpiękniejszych momentów całego wyjazdu: jasna skała, cienie w dolinach i ostatnie kolory nieba nad granią.

Jednocześnie ten zachód przypominał, jak długo już szliśmy. Zaczynaliśmy o świcie w wąwozie, a nadal byliśmy wysoko w górach. Wieczorne ujęcia nie oznaczają końca wyprawy. Dalsza droga przeciągnęła się na noc, a powrót w dolinie pojawia się w materiałach dopiero następnego ranka.

Wieczorna panorama gór z grani, 20 lipca 2024
Na skalnej grani po zmroku, w świetle czołówki, 20 lipca 2024

21 lipca: ponownie wąwóz i potok

Następnego ranka na zdjęciach znów jest woda pomiędzy wysokimi ścianami, a potem kamienisty potok i las. Po skałach, śniegu, grani i zachodzie słońca wróciliśmy do krajobrazu z początku wyjścia. Tym razem był to już finał bardzo długiej górskiej drogi.

Zugspitze z Jubiläumsgrat zapamiętałem jako przepiękną wyprawę, w której dużo działo się po samym zdobyciu szczytu. Nie chcę zamknąć jej w kilku zdjęciach spod krzyża. Dlatego pokazuję i podejście, i szczytowe zabudowania, i długą grań, i poranny powrót.

Moje wcześniejsze wejście na Zugspitze z 4 września 2022 ma osobną relację. Przełącznik na początku strony pozwala wybrać tamten wyjazd albo tę historię z Grani Jubileuszowej – dwa wejścia na ten sam szczyt, ale dwa różne plany.

Postaw mi kawę na szlak

Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.

Postaw mi kawę na szlak ☕

Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.