Gerlach, 2655 m n.p.m.

Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.

Gerlach – moje powroty na najwyższy szczyt Tatr

Gerlach, 2655 m n.p.m., to najwyższy szczyt Tatr, Karpat i Słowacji. W mojej Wielkiej Koronie Tatr był czwartym zdobytym szczytem, ale pierwsze wejście nie zakończyło tej historii. Wracałem tu Batyżowiecką Próbą, przeszedłem solo Drogę Martina i stanąłem na wierzchołku o zimowym wschodzie słońca.

Poniżej opisuję pięć osobnych wyjść. Każde ma własną datę i galerię – bo słoneczny wrzesień, jesienne morze chmur, samotna grań i marcowy świt to zupełnie różne wspomnienia z tej samej góry.

26 czerwca 2022 – pierwsze wejście

Pierwsze wejście na Gerlach odbyło się 26 czerwca 2022 roku. Weszliśmy Wielicką Próbą, a zeszliśmy Batyżowiecką Próbą. Dzięki temu poznaliśmy masyw z dwóch stron, zamiast wracać dokładnie po własnych śladach.

Zaczęliśmy jeszcze nocą. Wschodzące słońce oświetlało góry podczas podejścia Wielicką Próbą, a później do widoków dołączyły chmury i widmo Brockenu. Przy szczytowym krzyżu zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. W zejściu czekała Batyżowiecka Próba i powrót ku dolinie ze stawem – pierwsze spotkanie z drogą, którą później miałem powtarzać.

22 września 2024 – Batyżowiecka w obie strony

We wrześniu 2024 wróciłem wariantem przez Batyżowiecką Próbę, wykorzystując go również w zejściu. Dzień dał bardzo dobrą widoczność: nad doliną było niebieskie niebo, staw odbijał góry, a pod szczytem wyraźnie widać było kolejne skalne fragmenty drogi.

Przy krzyżu na szczycie Gerlacha, 22 września 2024.

Był to powrót do znanych miejsc, ale już z inną perspektywą niż podczas pierwszego wejścia. Na zdjęciach zostały podejście nad stawem, skalne odcinki, krzyż na wierzchołku i szeroka panorama ze szczytu.

26 października 2024 – jesienny Gerlach nad chmurami

Kolejne wejście i zejście Batyżowiecką Próbą przypadło na 26 października. Na dole towarzyszyły nam jesienne kolory, wyżej jasna skała i słońce. Z czasem pod nami rozłożyło się morze chmur.

Szliśmy w ekipie; na skalnych odcinkach i przy krzyżu nie brakowało wspólnych zdjęć. To ten rodzaj dnia, w którym znajoma droga pokazuje nowe oblicze: zamiast szerokiego widoku na doliny dostaliśmy wyspy szczytów wystające ponad chmurami. Pod koniec zejścia światło było już wyraźnie niższe.

7 września 2025 – samotnie Drogą Martina

Na Gerlach Drogą Martina poszedłem solo 7 września 2025 roku. Chciałem poznać masyw od strony grani, innym wariantem niż znana mi już Batyżowiecka Próba.

Poranek nie przyniósł jednak pogody, na którą liczyłem. Na parkingu w Tatrzańskiej Polance długo zbierałem się do wyjścia. Około 7:10 ruszyłem w stronę Śląskiego Domu, uzależniając dalszy plan od poprawy widoczności. Brałem pod uwagę podejście ku Polskiemu Grzebieniowi, a jeśli chmury nie ustąpią – powrót.

W ciągu dnia warunki się zmieniały. Doliny chwilami otwierały się pod chmurami, a wyżej mgła przechodziła pomiędzy skalnymi turniami. Dalej przeszedłem drogę graniową na Gerlach. To właśnie skalne odcinki i kolejne perspektywy masywu odróżniały ten dzień od moich wcześniejszych wejść.

Na wierzchołku, przy charakterystycznym krzyżu, ponownie stanąłem nad tatrzańskimi dolinami. W zejściu wybrałem Batyżowiecką Próbę. Po jej przejściu, około 17:20, byłem już na łatwiejszym fragmencie terenu. Po drodze wypatrzyłem jeszcze kozice, zanim ruszyłem dalej w dół.

15 marca 2026 – zimowy wschód słońca

Marcowy powrót miał inny cel: znaleźć się na Gerlachu o wschodzie słońca. Na wierzchołku byliśmy jeszcze przed świtem – pierwsze zdjęcia przy krzyżu powstały około 5:40.

Wschód słońca oglądany ze szczytu Gerlacha, 15 marca 2026.

Najpierw nad horyzontem pojawił się pomarańczowy pas. Później słońce zaczęło oświetlać śnieg, skały i naszą ekipę. Zimowy krajobraz był zupełnie inny niż podczas wrześniowego przejścia grani: białe zbocza, twardy śnieg i mroźny poranek na najwyższym punkcie Tatr.

Po świcie zeszliśmy w stronę Doliny Batyżowieckiej. Zdjęcia pokazują wyraźną zmianę scenerii: od śniegu wysoko w masywie po las i krokusy na dole. Ten kontrast dobrze zamknął dzień rozpoczęty nocnym podejściem.

Postaw mi kawę na szlak

Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.

Postaw mi kawę na szlak ☕

Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.