Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.

WIELKA KORONA TATR
Rysy, 2501 m i 2499 m
Rysy – zimą, o wschodzie słońca i dwa razy jednego dnia
Najwyższy wierzchołek Rysów, 2501 m n.p.m., leży na Słowacji. Wierzchołek graniczny, 2499 m, jest najwyższym punktem Polski. Wracałem tu w różnych porach roku. Raz celem było zimowe wejście, innym razem wschód słońca, a podczas wyjazdu na Żabiego Konia Rysy stały się częścią znacznie dłuższej drogi.
12 stycznia 2021 – zimowe wejście
To wejście otworzyło moją listę Wielkiej Korony Tatr. 12 stycznia 2021 roku zdobyłem oba ważne wierzchołki: słowacki i polski. Śnieg przykrywał podejście oraz otaczające granie. Zimowe Rysy miały wtedy zupełnie inny charakter niż popularny letni szlak: trzeba było myśleć o warunkach i uważnie wybierać kolejne kroki.























14 sierpnia 2021 – wschód słońca
W sierpniu ruszyłem na Rysy nocą, żeby zobaczyć początek dnia wysoko w górach. Przed świtem skały były jeszcze ciemne, później słońce zaczęło przebijać się przez chmury i mgłę. Przez chwilę grzbiety oraz postacie na skałach zmieniały się w wyraźne sylwetki na tle jasnego nieba.
To właśnie te zmiany światła były najważniejszą częścią wyjścia. Podczas zejścia góry wyglądały już inaczej, a później znalazłem się ponownie nad Morskim Okiem. Galeria obejmuje górską część tego poranka – od podejścia w ciemności po powrót do doliny.








7 marca 2026 – urodzinowe Rysy
Na kolejny zimowy powrót wybrałem 7 marca 2026 roku. Było to urodzinowe wyjście. Rano przechodziliśmy obok Morskiego Oka, a przed południem dotarliśmy na szczyt. Śnieżne zbocza i granie znów nadały znanej drodze zimowy charakter. Kilka lat po pierwszym zimowym wejściu znów stanąłem w tym samym miejscu, tym razem świętując urodziny.







15 sierpnia 2026 – dwa razy Rysy i Żabi Koń
Tego dnia z Moniką najpierw weszliśmy na Rysy, a następnie ruszyliśmy w stronę Żabiego Konia. Głównym celem było wspinanie na ten skalny szczyt. Po jego zdobyciu i zjeździe czekało nas jeszcze zejście do doliny, ponowne podejście na Rysy oraz powrót na polską stronę, gdzie zostawiliśmy samochód.
W ten sposób jednego dnia stanąłem na Rysach dwukrotnie. Historia wspinania, zjazdu i długiego powrotu ma osobną relację z Żabiego Konia. Tutaj zostawiam zdjęcia pokazujące oba etapy na Rysach i krajobraz tego wyjazdu.






Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.