Sam zorganizowałem tę wyprawę. W górach szedłem bez przewodnika i bez pomocy agencji.
9 kwietnia 2023 wszedłem na Sławkowski Szczyt. Był to dziewiąty szczyt mojej Wielkiej Korony Tatr – długi dzień na zaśnieżonej trasie, od poranka w lesie po powrót ze szczytu.

9 kwietnia 2023 – poranek na śnieżnej ścieżce
Zaczęliśmy wcześnie. Około 6:00 byliśmy już na zaśnieżonej drodze pomiędzy drzewami. Nad doliną świecił wąski pomarańczowy pas nieba, a wyżej wisiały chmury.
Po drodze zatrzymaliśmy się w rejonie Hrebienoka. Dalej szliśmy ścieżką, z coraz szerszym widokiem poniżej. Ponad lasem otwierała się panorama doliny. Wyżej czekało jeszcze długie podejście do wierzchołka.





Wyżej – słońce i ośnieżone Tatry
W górnej części podejścia zrobiło się jaśniej. Słońce odsłoniło poszarpane grzbiety i stoki po drugiej stronie doliny. Śnieg pokrywał zbocza, ale ze skał wystawały ciemne fragmenty. Około 8:15 za nami była już szeroka, zimowa panorama.
Z lasu przeszliśmy w otwarty teren. Dalej szliśmy po ośnieżonym stoku pomiędzy skałami. Dopiero po tej części wejścia pojawił się szczytowy krzyż.
Dziewiąty szczyt Wielkiej Korony Tatr
Około 9:30 byliśmy już przy krzyżu. Sławkowski został moim dziewiątym wierzchołkiem WKT. Zatrzymaliśmy się na górze, zrobiliśmy wspólne fotografie i panoramy Tatr.
Najpierw było błękitne niebo, lecz później wierzchołek przykryła mgła. Krzyż i bliskie skały nadal było widać, a doliny zniknęły pod chmurami.
W dół wracaliśmy przez śnieżny teren. Niżej znów pojawiły się drzewa i szeroki widok ku dolinie. Po górskim wyjściu spotkaliśmy się przy wspólnym stole.









Postaw mi kawę na szlak
Podobała Ci się ta historia? Pomóż mi przygotować kolejną wyprawę i relację.
Postaw mi kawę na szlak ☕Otwiera się w nowej karcie. Dobrowolne wsparcie przez Suppi – samodzielnie wybierasz kwotę.





















